Archive for Luty 2009

Walentynki 2009

14 lutego 2009

WaWalentynki09

Pada śnieg. Dużo napadało. Jeszcze więcej napada.

Po dziesiątej B chciała podjechać na parking zakrzowiecki żeby sobie ułatwić dojście do terenów spacerowych. Ale autko – ciepłe jeszcze o 8 z minutami – było już przysypane dość dokładnie. A distress signals innego, podobnego rozmiarami, uświadomiły kierowczyni, że jej_wuz będzie się miał znacznie lepiej na zwyczajowym miejscu zaparkowania. Za chwilę do mam zaczną się zjeżdżać obiadowe sępy a do dziewczyn-studentek – adoratorzy. A taranowanie pryzm śniegu w ramach wywalczania sobie przestrzeni postojowej?… Lepiej chodźmy pieszo. (I niedaleko)

Pieszo nie będzie po lunchu. Bo oto mamy w bliskim towarzystwie nowe, wypasione 4×4. Jedna z retoryk głosi, że nabyte drogą kupna (w najostatniejszy poniedziałek) także po to, by B mogła sprawdzić (i ew. podciągnąć) swe off-road credentials.
We wtorek – przy pogodzie typu lampa i suchuteńkch powierzchniach on- i off- – B wyszła z sześćdziesięciokilometrowych doświadczeń obronną oponą. Ale na dziś zaplanowano ponad 70 ambitniejszych. Atrakcje ‚po’ też zamówione. B ma prowadzić…
I będzie walczyć, by mimo wszystko nie dać następcom Abnegata.ltd zajęcia w ten przeuroczy dzionek-wieczorek ;/

Reklamy

Krajobraz fundamentalny

10 lutego 2009

KrajFundamentalny

Sobota. Upał (16C). Halny.
B – w woskowanej kurtce znanej firmy (a raczej w szykownej czarnej satynowej pikowanej podpince tejże kurtki), w kaloszach szczęścia bardzo czerwonych, z psem jak Pan Bóg przykazał (niewątpliwie-naturalnie) – idzie na spacer kilkukilometrowy.
Cel to odnaleźć pomniczek w okolicach miejsca katastrofy samolotu brytyjskiego, który wczesną jesienią 1944 leciał z Włoch ze zrzutem dla Powstania Warszawskiego. W dzieciństwie często zbaczaliśmy nieco z drogi by zobaczyć dziurę w lesie i posłuchać opowieści Taty o jego dziecięcych wrażeniach z katastrofy.
Pochowanych niżej w lesie pilotów ekshumowano po odzyskaniu przez Polskę niezawisłości i zabrano do Anglii. W okolicach mogiły miejscowi na spólkę z rodzinami ofiar postawili pomniczek. Co roku odbywa się tam msza za Powstańców i Ofiary II wojny.

B była przekonana, że trafi bez trudu. Aliści błądzenie po leśnich parowach nic nie dało. Pies wreszcie znudził się wyszukiwaniem zajęczych kości… poniechano poszukiwań.

A takie to niby wszystko swojskie… w promieniu kilkunastu kilometrów…