W górę rzeki

By basia0acappella

W górę rzeki
Zdjęcie – WM

Ech, te pułapki rozczulania się ‘zbyt wcześnie’ nad wspomnieniami dzieciństwa! Wydawać by się mogło, iż trzeba sporej megalomanii, by w młodym bądź średnim wieku zawracać sobie (za często) i innym (w ogóle) głowę głupotkami, rozmiękczać własną odporność wzruszeniami i milionowo-krotnym odkrywaniem panta rhei.
Że tu był ten pień legendarny, zimowy… Nieco dalej – “wodospad”… O, a tam nasze koszary wojenno-wiosenne wśród pąków kaczeńców… A jeszcze dalej mostek strategiczny, blisko którego to przejście… – zawsze za szerokie do przebycia – wiodło, poprzez zarośla, stromą (dla dziecka) ścieżyną, “w górę rzeki”. Maleńkiego dopływu naszego potoczku.

Ale widzę, że mniej “humanistyczne” Rodzeństwo ma tak samo. Zwłaszcza, gdy pretekst poręczny. Na przykład – zorganizowanie egzotycznej atrakcji dzieciom, których wspomnienia lat najmłodszych będą polegać na czymś zupełnie ale to zupełnie innym. Więc niech się bodaj nauczą poruszać sprawnie po pochyłym i wertepiastym. Przykład naszych miejskich Kuzynów dowodzi dobitnie, że nawet takie, incydentalne, wyprawy traperskie sięgają i promieniują daleko poza okres dzieciństwa.

Odpowiedzi: 8 do “W górę rzeki”

  1. marzena mówi:

    widzę, że komcie wpisujemy tak czy owak w głównym blogu. to tylko powiem – fajne fotki! :-D

  2. marzena mówi:

    ech, powiem jeszcze, że barwne wspomnienia dzieciństwa – to jest to!
    i to jest wielkie zadanie dla rodziców/opiekunów – dobre, właściwe wyważenie bezpieczeństwa-przygody.

  3. basia mówi:

    Dzięki za pochwałę fotek (profesjonalista we wszystkim co robi + najnowszy wypasiony sprzęt ;) ).

    Tak, barwne wspomnienia dzieciństwa trwają, procentują, dają siłę i smak całemu życiu… Banał, ale chyba wciąż nie dość powtarzany, skoro nie trafia do aż tylu rodziców: leniwych, bez wyobraźni, nad-troskliwych (nie zostawiających mądrej przestrzeni na przygodę, eksplorację, strach, ryzyko, samodzielność…)

  4. pak4 mówi:

    Komcie na głównym do gry terenowej drugiego rzędu, tu do gry terenowej pierwszego rzędu chyba ;)

  5. Renata mówi:

    Ale za to jak ciekawie,prawda Pak? :-D

  6. pak4 mówi:

    Bardzo ciekawie — wędrówki przestrzenne realowe znajdują odpowiednik w wędrówkach webowych wirtualnych :D

  7. Tom mówi:

    “Więc niech się bodaj nauczą poruszać sprawnie po pochyłym i wertepiastym.”
    — nawet nie wiesz, jak niesamowite różnice można niekiedy zaobserwować pomiędzy dziećmi w tym samym wieku!

    Zdjęcia kul.
    Albo i… :cool:

    :lol:

  8. basia mówi:

    @PAK: Ech te inżynierskie komplikacje! :| :D :roll:

    @Renata: Wieszszsz, prostota jest najciekawsza… Taka czerń na ten przykład… :|

    @Tom: Brat był kiedyś “zbulwersowany”, gdy odwiedziliśmy naszych krakowskich Przyjaciół w domku letnio-twórczym ich mamy za trzecią górką od naszej Arkadii. I ich dziewczynki – odpowiednio 2 i 4 lata starsze od 3-4 letniej wówczas D – śmigały po parowach i stromych zboczach zagajnika (tuż za domem)… a D oczywiście nie tylko nie miała praktyki, ale i różnice sprawnościowe są w takim wieku kolosalne. Teraz jest wysportowana i obyta z różnymi typami countryside activities :D

Dodaj komentarz