
Czy ktoś mi może objaśnić, czemu tak mnie rozśmieszył ten anons?
Czy ja sama mogę to sobie wyjaśnić?

Czy ktoś mi może objaśnić, czemu tak mnie rozśmieszył ten anons?
Czy ja sama mogę to sobie wyjaśnić?
Jechałam sobie kiedyś do NW busami. Złociście było (wnętrz środków transportu nie wyłączając) – od chryzantem i innego kwiecia. Oraz – od słońca.

W B dosiadła się pani i zaczęła mnie zagadywać, dokąd to. Zeznałam zgodnie z prawdą, choć oględnie. Okazała się mieszkanką celu mojej podróży i wypytywała dalej…
‘Do X-ów? – to moi sąsiedzi!’ – ucieszyła się.
Wielkie było moje zdziwienie, gdy skręciła do siebie dwie przecznice wcześniej. NW miasteczko małe, ale te kilkanaście ulic jednak ma. I troszkę siedlisk rozrzuconych.
A ludzie wiedzą o sobie dosłownie wszystko. Do pradziadków. I nawet ‘nie wstydzą się’ werbalizować swego dyskomfortu wobec niepełności tej wiedzy w sytuacji, gdy ktoś się ‘wżenił’ spoza promienia 50km, w którym też można zasięgnąć języka (łatwiej albo trudniej).
Ja, po dziewięciu latach, wiem troszkę o dwóch sąsiedzkich rodzinach w moim bloku. Minimalnie…